Świat czeka w napięciu z licem pociemniałym.
Zbudziły się biesy z driadami tańczą…
Mysz Domowa urządza się pomalutku. Ale zaprasza już miłych gości:
Mysi Domek
Mysz Polna tu zostaje i będzie Was dalej raczyć swymi wynurzeniami i wspominkami na temat przygód mniej lub bardziej karkołomnych

Ostatnią z przygód jest pobyt w mysim Domu Rodzinnym, w innym miejscu zwanym Mysimi Włościami. Podróż odbyta przeciągiem upłynęła pod znakiem filmu, książki i braku zasięgu, plus piętnaście minut spóźnienia gratis od firmy



Po zaspokojeniu ciekawości obu szanownych kobietek, czcigodnych członkiń mej rodziny – każdej z osobna – ruszyłam w kierunku znanego mi od pieluch domostwa, młodszej mej Zołzy-Siostry, z którą rzadko nadajemy na tych samych falach, ale nie przeszkadza nam to rozmawiać długo i o wszystkim. Wieczór zakończył się długą posiadówką w altance, w towarzystwie Rodzicieli

No cóż, we wtorek nie przemęczałam się jakoś bardzo, choć wyznać muszę, Wysoki Sądzie, skosiłam trawnik, czego nie zwykłam czynić. Musze jednak powiedzieć prawdę – jestem z tego niezwykle dumna, a i trawka nie narzeka.
Wieczór również upłynął miło, w pobliskiej Miejscowości Wypoczynkowej. Towarzystwo przyjaciela mego, Pana Ka i jego znajomych, mnie również znanych, było nader sympatyczne. Woda w zalewie wyjątkowo ciepła, a małe piwko szczególnie smaczne. Tylko komary mi nie odpuściły. :/
A dziś jest nowy dzień. Rześki, mokry, spokojny. Po ostatnich upałach fantastyczny.

Ps. Tak na marginesie, to mysz nie jest schizofreniczką

EDIT:
27.02.2012r.
I po schizofrenii. Domowy blog, aż tak mnie nie pochłonął i umarł śmiercią prawie naturalną. ;)