Gdzieś już kiedyś pachniało tak sitowie
Gdzieś już przedtem taki kolor miała woda
To można powiedzieć tylko sobie
Choćbym bardzo chciała nikomu nie opowiem… ……………………………………………………………………………Ulubiony paradoks tygodnia:Czekam na Niego czytając kolejny felieton Clarksona, tym razem prześmiewający paradę antyhamburgerową. Popijam herbatkę anyżową. W barze wegetariańskim. ^^……………………………………………………………………………Jutro jadę na warsztaty dziennikarskie. Bo ja psychologie studiuję. Żeby było jasne ;PWięc dziś wieczór dla Księcia…Zaszyć się gdzieś cichutko i miło. Poszeptać sobie do ucha. Położyć głowę na Jego ramieniu, które jakby do tego było stworzone. Zapomnieć o czasie, o świecie… Heh, doczekać się nie mogę. *** Miałam zapraszać na warsztaty z cyklu W Stronę Zmian 3, ale wychodzi na to, że mam spóźniony zapłon, bo choć warsztaty dopiero 28 i 29 marca, a zapisy ruszyły raptem 2 dni temu, to miejsc nie ma już na większość. Jednym słowem, zanosi się na sukces
Ten dzień
zaczął się marnie
i marnie skończy się…
Najgorsze są noce. Dopadają mnie wtedy wszystkie myśli, plany i rozważania z ostatniego tygodnia i te na miesiąc do przodu. Wczoraj położyłam się już o 1. Po godzinnym przewracaniu się z boku na bok i z brzucha na pośladki, zaryzykowałam i włączyłam światło. Moja współlokatorka mnie kiedyś ubije pierwszą rzeczą jaka wpadnie jej w rękę, choćby to miała być fioletowa, włochata poduszka w kształcie serca. ;PJak już jednak nadmieniłam, tym razem poniosłam to ryzyko. Nawet bezszwankowo. Wyciągnęłam Świat wg Clarksona. Nie muszę mówić, że to nie ja lubuję się w programach motoryzacyjnych? Cóż, pisze całkiem znośnie więc nie narzekam
Tak więc, wyciągnęłam, przeczytałam 3 felietony, zjadłam corna bananowego, popiłam wodą. Tak minęło mi pół godziny. Pomyślałam – może teraz? Teraz trwało kolejne pół godziny, a może i godzinę. Wrrr… Chyba zacznę z prochami nasennymi, bo nie mam pomysłu :/