12 września 2008

Na początek...

Tęsknię do chwili,
kiedy pod zamkniętymi powiekami
zatrzymam się, odpocznę,
zwolnię oddech
i bezpiecznie mi będzie,
jak w Twych ramionach.

Wyczekuję dnia,
kiedy nie będę musiała
stawiać na straży
otwartych, rozbieganych oczu.
Kiedy światło nie będzie konieczne,
żeby spokojnie zasnąć.

Całe życie czekam na moment,
kiedy Twój ciepły oddech
ukołysze mnie, bym mogła żyć.
Ufać Twym cichym słowom,
gdy opadają miękką zasłoną na kończący się dzień.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz